RONDA – TAŃCZĄCA NA SKAŁACH

Andaluzja swoim bogactwem historyczno-krajobrazowym jest w stanie obdzielić kilka innych prowincji: Sewilla (z Alkazarem i katedrą), Grenada (z Alhambrą i Alcazabą), Kadyks (trochę arabski), Malaga (ze swoi gwarem), pięknie położona Huelva, czy nowoczesna i kosmopolityczna Marbella – wszędzie jest pięknie. Ale jest też malutka Ronda – andaluzyjska perełka architektoniczno-krajobrazowa. Jedno z tych miasteczek niekoniecznie położonych na uczęszczanych przez turystów i urlopowiczów szlakach. Jeśli ktoś zadaje sobie pytanie: “Czy leżeć na plaży w Marbelli, czy jechać do Rondy?”, odpowiem mu: “Jedź do Rondy – nie będziesz żałował!”

To małe miasteczko było w średniowieczu praktycznie nie do zdobycia. W XI wieku, pod panowanien Maurów, była nawet stolicą taify – małego arabskiego kalifatu. Rondę odwiedziłem 2x w latach 2007-2008. Dzisiaj, po 11 latach nie stworzę reporterskiego zapisu z pobytu, ale kilka zdjęć, które mi pozostały pozwalają mi znaleźć się tam raz jeszcze. Spróbuję więc w oparciu o kilka odnalezionych fotek stworzyć minifotorelację; może uda mi się kogoś natchnąć do odwiedzenia tego unikalnego, hiszpańskiego miasteczka.


Z andaluzyjskiego wybrzeża, do Rondy najłatwiej dostać się samochodem. Pokonanie np. 60 km z Marbelli nie zajmie Wam więcej niż godzinę. Droga jest na ogół wąska i kręta, ale w związku z tym, że nie są to alpejskie passy, ani andyjskie drogi śmierci, to każdy kierowca da sobie radę.

Wyjeżdżając z Marbelli i wspinając się krętymi drogami Sierra de las Nieves zostawiacie za sobą błękit Morza Śródziemnego i zielone wybrzeże Andaluzji.

Z tego, co pamiętam w roku 2008 andaluzyjskie karłowate lasy były trawione przez liczne pożary, więc widoki takie jak niżej nie stanowiły rzadkości.

Godzina jazdy z mały przerwami i meldujemy się w Rondzie.

W miasteczku drogi stały się jeszcze węższe…

Cała zresztą Ronda jest miasteczkiem o starej, zwartej zabudowie. Nie może być inaczej, jej położenie wymusza taki, a nie inny układ urbanistyczny.  Samo centrum Rondy, to wąskie uliczki z licznymi knajpkami. Wszystko sprawia wrażenie kameralności, sjesty i pomimo odwiedzających to miasto licznych turystów, spokoju.

Unikalność położenia miasta wynika z faktu, że leży ono na dwóch wielkich skałach, pomiędzy którymi znajduje się kanion El Tajo, w dole którego wije się rzeka Guadaletin. Wysokość skalnych ścian kanionu sięga 200 metrów!

Nad urwiskiem wiszą domy zwane Casas Colgadas.

Oba brzegi wąwozu spina most Puente Nuevo (nowy most). Jest jeszcze, od wschodniej części stary most (Puente Viejo) oraz dużo niżej położony Puente S. Miguel – może mniej okazały, ale widok z niego rówież przepiękny. Południowa częśc miasta (wjazd od strony wybrzeża) chociaż znacznie mniejsza od części północnej, w której głównie toczy się miejskie i turystyczne życie, nie ustępuje jej w ilości zabytków i ciekawych miejsc, a siedziba władz miejskich znajduje się właśnie w części południowej.

Od strony zachodniej miasto ma jeszcze jedną atrakcję – Mirador de Ronda – wspaniały punkt widokowy. Usiąść na ławeczce i obejrzeć zachód słońca w Rondzie – bezcenne.